Nr imprezy: Nazwa – miejsce imprezy: Jura Krakowsko -Częstochowska Termin: 26 28.05.2023r. Transport: AUTOKAR Miejsce Godzodjazdu PTTK Rybnik, ul. Piłsudskiego 4 wyjazdu 7.00 Uczestnik1 Uczestnik2 3 NAZWISKO IMIĘ DATA URODZENIA ADRES (z kodem pocztowym) Tel. kontaktowy E-mail
Batalionów Chłopskich 8, 42-425 Kroczyce, NIP: 5771328178. Usługodawcą i podmiotem odpowiedzialnym za realizację usług hotelowych objętych ofertą jest Resort Jura. Triverna za pośrednictwem serwisu www.triverna.pl umożliwia jedynie dokonywanie rezerwacji usług hotelowych i pośredniczy w zawarciu umowy na usługi hotelowe.
Jacek zna się na podróżach jak mało kto, więc skoro osiadł w świętokrzyskiem to coś musi być na rzeczy. Wykładowca akademicki, laureat nagrody Traveler przyznawanej przez National Geographic i prawdziwy obieżyświat, który odwiedził łącznie 160 krajów, w Klonowie urządził dom dla siebie i gości, a w piwnicach skrył pamiątki ze swoich podróży, które można traktować
Jura Krakowsko Częstochowska to wymarzone miejsce na wspinaczkę. Sąsiaduje z pustynią Błędowską i Siedlecką. Zachwyca jako jeden z najbardziej atrakcyjnych turystycznie rejonów naszego kraju. Niezapomniane wrażenia ze wspinania się gwarantuje zarówno Jura północna, jak i południowa. To jeden z najchętniej odwiedzanych przez
. Coroczne sprawdzenie warunków na Jurze - poznajemy nowe odcinki! Plan Kuba z ojcem.. Rowery gravel. Tym razem chcemy objechać całą Jurę w jeden dzień (kiedyś robiliśmy to w 3 dni, kiedy Kuba miał 9 lat, teraz ma 14!) Trasa łatwa - trudność jest jedynie w dystansie. Jura co rok zaskakuje nas nowymi trasami (lub starymi ale wspaniale przygotowanymi!). W tym roku konkretna jazda w trybie mieszanym (szosa/gravel) - z Olsztyna pod Częstochową prosto pod Wieliczkę! Dzień 1 Olsztyn (zamek) -> Mirów -> Ogrodzieniec -> Pieskowa Skała -> Dolina Prądnika -> Kraków Podgórze (132 km) Samochód zostawiamy na parkinku pod Zamkiem w Olsztynie (10zł). Od razu wbijamy na ścieżkę rowerową pod parkingiem i ruszamy w stronę Piekła i dalej do Mirowa. Mirów to jeden z najfajnieszych zamków na Jurze, dodatkowo jest intensywnie remontowany. Można tu zjeść, wypić i odpocząć (zaraz za restauracją jest lokalny mały sklepik z ławkami). Dalej Boblice i kolejne Orle Gniazdo, ten już jest wyremontowany - prezentuje się zacnie. Cały czas poruszamy się leśnymi drogami i ścieżkami - tylko raz zmuszeni byliśmy do prowadzenia rowerów, ale dosłownie 50m. Trasa jest miejscami wymagająca ale każdy sobie z nią poradzi. Następnie Ogrodzieniec i Podzamcze - tego zamku nie trzeba opisywać. Akurat na zamku trwa jakiś festiwal rycerski, ale ciśniemy dalej w stronę Ojcowa. Do Ojcowa zjeżdżamy super stromym, ale stabilnym, równym pieszym szlakiem. Ostrożnie lądujemy na szosie tuż za Maczugą Herkulesa. Mijamy Kościół na wodzie i wjeżdżamy do Ojcowskiego Parku Narodowego. Trafiamy na zlot miłośników II Wojny Światowej - super atmosfera. Jemy, pijemy, odpoczywamy - jeszcze kilkadziesiąt km do mety. Ruszamy na Kraków przez Dolinę Prądnika. Bajkowe krajobrazy, wspaniała ścieżka niemalże do samego Krakowa. Końcówka jest drogą, ale w sobote wieczorem ruch jest praktycznie zerowy - więcej tu rowerów niż czterech kółek :) Krótka wizyta u smoka i uciekamy na nocleg (mamy tu rodzinę więc ich wykorzystujemy). Dzień 2 Kraków Podgórze -> Tyniec -> Wiślana Trasa Rowerowa -> Kraków PKP (32 km) Dziś delikatnie. Kupiliśmy bilety na PKP do Częstochowy. W międzyczasie odwiedzamy Klasztor w Tyńcu. Super droga przez Lasy Tynieckie. Rowerem można wjechać na sam dziedziniec klasztory skąd mamy nietuzinkowy widok na Wisłę. Odpoczywamy i wpadamy na Wiślaną Trasę Rowerową. Jak po stole wśrod wielu rolkarzy,biegaczy,rowerzystów wpadamy ponownie pod Wawel ;) Obiad w Rynku i ruszamy PKP do stacji Częstochowa Stradom. Częstochowa Stradom -> Olsztyn (17km) Ku naszemu zdziwieniu na dworcu w Częstochowie Stradom rozpoczyna się elegancka ścieżka rowerowa prowadząca prosto do Zamku w Olsztynie!. Na początku wydostajemy się z miasta, następnie wpadamy w lasy i super nową, szeroką ścieżkę (nazwałbym to autostradą!) rowerową, która zaprowadza nas do Olsztyna. Pakujemy auto i wracamy. Podsumowanie Jurę robimy od kilku lat, zaczynaliśmy od dystansów 20-40km - od zamku do zamku. Tym razem zaliczyliśmy całą za jednym ruchem. Wycieczka wymagająca - jak traficie na pogodę to jest to niesamowita przygoda. Warto jechać latem, kiedy dzień długi jeśli chcecie zwiedzić część zamków pod drodze ;) W przyszłym roku trzeba spróbować z Olsztyna do Krakowa (tu wypić kawę) i ruszyć w drogę powrotną. Zdjęcia Mapa & GPX
Trasa motocyklowa: Wolbrom-Pieskowa Skała-Miechów-Szczekociny-Czarnca-Koniecpol-Mirów-Bobolice-Pilica-Smoleń-Wolbrom (długość trasy około 210 km) Któż, będąc w tym położonym na południu Polski zakątku, zwiedzając go, nie byłby zachwycony? Absolutnie retoryczne pytanie! Już sama jazda po tutejszych drogach, kiedy wspinamy się na przełęcze, w pofałdowanych pasmach wzgórz, i mamy przed sobą wspaniałe panoramy lesistych i poszatkowanych przez pola pagórków powoduje, że ten widok każe człowiekowi głębiej wciągać powietrze do płuc. A ile jest tutaj ciekawostek natury przyrodniczej, czy też rozmaitych perełek architektonicznych! Zawsze wracam tutaj z ogromną przyjemnością i dodam, że również z osobistą nostalgią. Nostalgia wynika z faktu, że spędziłem w tych rejonach dużo czasu w mojej młodości, "górnej i durnej", kiedy na tutejszych skałkach - ostańcach, przygotowywałem się do prawdziwych wysokogórskich wspinaczek, które na wiele lat mną owładnęły i odsunęły w cień chłopięce zainteresowanie motocyklami. Ale biologia ma swoje prawa i kiedy góry zmęczyły moje ciało, a zwłaszcza kolana, to wróciwszy do młodzieńczych zainteresowań od wielu już lat poznaję mój kraj i rozmaite jego okolice z siodełek rozmaitych motocykli. Tak między innymi obejrzałem moje wyśnione Dolomity, których niestety nie miałem sposobności zdobywać w okresie alpinistycznym. No, dość tych dygresji i wracajmy do "naszych baranów" (jak mówią Francuzi), czyli do Jury Krakowsko-Częstochowskiej. "PanMarek" Pasjonat opery, gór i motocykli + dobra czysta wódeczka (na zgłuszenie). Z Wolbromia, który specjalnie niczym się nie wyróżnia, wyruszamy w stronę najpiękniejszego zamku Jury, ba nawet nie zniszczonego, czyli zamku w Pieskowej Skale. Znajduje się on na północnych krańcach Ojcowskiego Parku Narodowego. Zaparkowawszy motocykle na parkingu u jego stóp, czyli w Dolinie Prądnika i mając przed oczami dziw natury jakim jest Maczuga Herkulesa, wdrapujemy się, aby zwiedzić wnętrza tego zamku. Oczywiście jak każda obronna budowla ulegał ten zamek rozmaitym modyfikacjom. Mimo rozmaitych wojen, które w tym rejonie się toczyły, zamek mający swoje początki w XIV wieku przetrwał do XIX wieku w najlepszym stanie spośród innych licznych zameczków Jury. W XVII wieku dobudowano do niego bastionowe fortyfikacje (dla artylerii), ale i tak Szwedzi w czasie "potopu" zajęli go i obrabowali. Potem jeszcze zrobili to Rosjanie w odwet za Powstanie Styczniowe. Odrestaurowany i mieszczący muzea jest obecnie w stanie kwitnącym i ogromnie wartym, aby go zwiedzić. Ba, na bastionie pyszni się ogród w stylu francuskim. Ten rejon, czyli Dolina Prądnika, to miejsce wspaniałych wycieczek motocyklowych dla "Krakusów" oraz rozmaitych turystów z innych części Polski. Zamek w Pieskowej Skale prezentuje się wspaniale Widok na Maczugę Herkulesa z podnóży zamku Jakimi drogami teraz dotrzemy do następnego punktu wartego obejrzenia, to jest już zupełnie nieistotne. Najważniejsze że powinniśmy obejrzeć kolejną nietypową budowlę z wbudowanym do niej zabytkiem. Otóż w Miechowie jest kościół, którym opiekują się Bożogrobcy (w Polsce z dodatkiem Miechowitów). Jest to zakon rycerski, założony w czasie wypraw krzyżowych, którego funkcją była opieka nad grobem Chrystusa w Jerozolimie. Oczywiście zakonnicy opiekowali się również pielgrzymami, którzy do tego grobu, często z drugiego końca (ówczesnego) świata, docierali. Otóż w kościele jest wbudowana replika Grobu Pańskiego takiego, jaki jest w Jerozolimie. Zwiedzając kościół i grób pozwoliłem sobie (było to już kilka lat temu) wzorem św. św. Jana i Piotra wczołgać się do grobu. Niestety nie znalazłem żadnych usuniętych płócien (to oczywiście żart). Ale i tak to "zwiedzanie" wywarło na mnie duże wrażenie. Obejrzałem natomiast z ogromnym zainteresowaniem będącą w sali przy bocznym korytarzu wystawę poświęconą Całunowi Turyńskiemu. Uważam, że to bardzo rzetelnie i naukowo zrobiona wystawa, przedstawiająca badania i fakty historyczne, związane ze znalezieniem i rozmaitymi "przygodami" tego niezwykłego zabytku. A to ogrody zamkowe w stylu francuskim... ... i dziedziniec zamkowy Przed kościołem Bożogrobców w Miechowie Znowu zostawiając uważnemu czytelnikowi-turyście wybór drogi dojazdowej kierujemy się na Szczekociny. To tutaj w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej 1794 r Naczelnik Kościuszko poniósł klęskę w bitwie z Prusakami, sprzymierzonymi z Rosjanami. Było to już po sławnych dla nas Racławicach, w których tak chlubnie wyróżnił się Wojciech Bartos, nazwany Głowackim. Niestety pod Szczekocinami ten dzielny kosynier odniósł śmiertelne rany i zmarł niebawem koło Małogoszczy (prawdopodobnie). Po atrakcjach Jury Krakowsko-Częstochowskiej przebiegła trasa prologu przed Motulową wyprawa do Azji. Zobacz, jak to wszystko wyglądało na filmie. Ze Szczekocin kierujemy się na Włoszczową. Jednak tam nie docieramy i kiedy zobaczymy tablicę informującą, że jesteśmy w Czarncy tam, właśnie (skręciwszy w lewo do wsi), najpierw podjedziemy pod kościół i park. W kościele jest sarkofag Stefana Czarnieckiego. Kto to był, chyba nie trzeba specjalnie wyjaśniać. Poświęcona jest mu również boczna kaplica, w której są pamiątki po tym wielkim patriocie i wodzu. Naprzeciwko kościoła jest park, w którym był kiedyś dwór, a obecnie jest pomnik z płaskorzeźbą głowy naszego hetmana, co to był: "ani z soli, ani z roli". Przed pomnikiem, mocno wetknięty w kamienne podłoże, sterczy nadludzkiej wielkości miecz. Dlaczego miecz? Przecież Czarniecki, jeśli już czegoś używał, to była dużo poręczniejsza szabla. Natomiast pomnik wodza, stojący na rynku przed budynkiem szkoły, w którym są wystawy poświęcone jego postaci, jest już bardziej historyczny i trzyma w ręku buławę hetmańską. Czarnca. Współczesna kawaleria przed pomnikiem hetmana Czarnieckiego Z Czarncy jest niedaleko do Koniecpola. Jest to z kolei rodowa miejscowość innego znakomitego dowódcy z pierwszej połowy XVII w. Tym dowódcą był Stanisław Koniecpolski. Był to wódz zasłużony zarówno w bitwach ze Szwedami, jak i z Tatarami. A przecież obydwie te nacje cechowały zupełnie inne style walki. Koniecpolski potem związał się z innym rejonem ówczesnej Rzeczpospolitej, czyli z kresowym Podolem. To tam zostawił po sobie jeden z najwspanialszych zabytków XVII-to wiecznej architektury, czyli palazzo in fortezza w Podhorcach koło Brodów. Niestety aktualnie ten zabytek to obraz "nędzy i rozpaczy". W kościele w Koniecpolu znajduje się też symboliczny nagrobek hetmana, gdyż faktycznie pochowany jest w ufortyfikowanych przez siebie Brodach (współcześnie Ukraina). Ogromnie jego, wojskowego i organizacyjnego, talentu zabrakło w czasie powstania Chmielnickiego (1648). Koniecpolski zmarł bowiem w 1646 r mając zaledwie 54 lat. Miechów, Szczekociny, Czarnca, Koniecpol - trochę żeśmy opuścili naszą Jurę. Koniecpol. Rodowa miejscowość innego wspaniałego wodza I Rzeczpospolitej czyli Stanisława Koniecpolskiego Czas wracać. Więc z Koniecpola jedziemy na Lelów. Z Lelowa minąwszy Niegowę lądujemy pod zamkiem w Mirowie. Jest to jeden z wielu zameczków-strażnic, jakie na ówczesnej granicy Królestwa Polskiego pobudował (obrona przed Czechami i ich niemieckimi królami, kumplami Krzyżaków) ówczesny król czyli Kazimierz Wielki. Ten, który (na początku XIV w): "zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną" (w drugiej połowie tegoż wieku). Zamek jeszcze niedawno jako ruina niszczał na skutek pogodowych fanaberii. Teraz jest rekonstruowany. Ale chyba nie będzie to rekonstrukcja jaką przeszedł sąsiedni zamek w Bobolicach. Będą to chyba zabezpieczone ruiny jak w Smoleniu. Widoki na Jurę w okolicach Podlesic (niedaleko Bobolic i Mirowa) Kolejny zamek, w Mirowie jest rekonstruowany A propos Bobolic, to tutejszy zamek, który jeszcze pamiętam jako smętne resztki, od kilku już lat jest jak nowy. Jeśli tak wyglądał (z zewnątrz) za czasów Kazimierza Wielkiego to ho, ho! Natomiast bardzo by się król zdziwił, gdyby zobaczył jego wnętrza. Już nie mówię o komputerach, czy telefonii bezprzewodowej. Myślę, że większości urządzeń (np. wody lecącej ze ściany) to by nijak nie umiał wykorzystać. Postęp techniczny i cywilizacyjny, nie mylić ze społecznym, obyczajowym czy kulturalnym jest wręcz niewyobrażalny. Pomyślmy, że przeciętny obywatel mieszka teraz dużo wygodniej, niż najbogatszy książę czy monarcha panujący jeszcze w XVIII w. Dopiero rozwój XIX-wiecznego przemysłu (kapitalizm!) zaczął ludziom, rzeczywiście, ułatwiać codzienne życie i dbać o zdrowie. Zrekonstruowany zamek w Bobolicach Z Bobolic, mijając ostańce skalne tu i ówdzie wystające z pagórków pokrytych lasami, docieramy przez Kroczyce do Pilicy. Miasteczko nazywa się tak samo, jak jedna z największych rzek środka Polski. Nie dziwota. Otóż w tutejszych wywierzyskach zaczyna Pilica (rzeka) swój bieg i kończy go w okolicach Warki. W Pilicy jest ładny rynek i można zwiedzić dawną fortyfikację, która jest mocno zaniedbana. Ale ma za to romantyczny park ze starymi drzewami. Z Pilicy jest niedaleczko do ostatniego na tej trasie, ale bardzo ciekawego, zabytku, jakim jest zamek w Smoleniu. Zostawiwszy motocykle na parkingu po chwili będziemy w ruinach porządnie zabezpieczonych przed kaprysami pogody. Po wdrapaniu się do górnego zamku roztoczy się przed nami rozległa panorama z wzgórzami Jury oraz skałkami i lasami jakimi Jura się charakteryzuje. Zamek w Smoleniu Maleńki, ale uroczy ratusz na rynku w Pilicy To już był ostatni punkt naszej przejażdżki i wycieczki. Zaliczyliśmy kawał historii i piękne krajobrazy. A musimy zdać sobie sprawę, że to był tylko niewielki kawałek tego pysznego udźca, z przyrumienioną skórka, który udało nam się ukroić. Nawet nie mam siły aby wymienić te obiekty i zabytki, których jeszcze nie widzieliśmy! Jura ze swymi krajobrazami i zamkami czeka! Wolbrom-Pieskowa Skała-Miechów-Szczekociny-Czarnca-Koniecpol-Mirów-Bobolice-Pilica-Smoleń-Wolbrom (długość trasy około 210 km)
Jura Krakowsko Częstochowska to wymarzone miejsce na wspinaczkę. Sąsiaduje z pustynią Błędowską i Siedlecką. Zachwyca jako jeden z najbardziej atrakcyjnych turystycznie rejonów naszego kraju. Niezapomniane wrażenia ze wspinania się gwarantuje zarówno Jura północna, jak i południowa. To jeden z najchętniej odwiedzanych przez miłośników sportów ekstremalnych regionów Polski. Atrakcje przyciągają. Jura to nie tylko wspinaczka na skały. Trudno jest zignorować szlaki piesze i rowerowych, także dla dzieci. Prowadzą one do atrakcyjnych miejsc, w których warto robić zdjęcia z Jury Krakowsko Częstochowskiej. Często na szlaku mija się turystów z aparatem. Trudno się dziwić. Widoki zapierają dech w piersiach. Dla mnie jednak Jura Krakowsko-Częstochowska kojarzy się ze wspinaczką skałkową i wspinaniem się. Może z wiekiem zmieni się sposób postrzegania. Obecnie jednak mam swój plan… Pokolenia wspinaczy skałkowych wyznaczyły wiele rozmaitych dróg o różnym stopniu trudności. Ich doskonała robota nie jest jednak skończona. Zagłębiając się w mniej dostępne rejony Jury, wciąż można znaleźć białe plamy topograficzne. Dałem sobie słowo, że któregoś dnia pokuszę się o wyznaczenie własnego skałoplanu. Chcę mieć swój udział w tym miejscu. Nadam temu wydarzeniu niepozostawiającą wątpliwości nazwę, że twórca niniejszego bloga dotarł tam oficjalnie jako pierwszy. Rezerwat Diable Skały w Bukowcu — szlaki piesze — Jura Krakowsko Częstochowska Po spełnieniu danej sobie obietnicy będę żył jak normalny człowiek. No, prawie. Z pewnością jednak nie raz wybiorę się na zwykłą wycieczkę. Piesze szlaki w Jurze Krakowsko Częstochowskiej są dość łatwe, w sam raz na wyprawę z dzieckiem i psem. Jak wspomniałem wyżej, to bajeczne miejsca do fotografii. Scenerie, formacje skałkowe i widoki są wyjątkowo lubiane przez turystów z aparatami. Fotografie i zdjęcia z Jury Krakowsko Częstochowskiej przywrócą wspomnienia, będą też dobre na fototapetę. Z pewnością niezwykle reprezentować się na niej będą zamki ze Szlaku Orlich Gniazd. Początek nazwie dały zamki wyglądające jak orle gniazda pobudowane na skałach. Te graniczne warownie budowano w trudno dostępnych miejscach. Wpasowywano je w skały wapienne, by nierozerwalną częścią jurajskich wzgórz. Były niezwykle trudne do zdobycia. Stanowiły ważny element średniowiecznej obronności granic kraju. Warto wybrać się do Zamku w Ogrodzieńcu, Bobolicach, Ojcowie i Mirowie. Właściwie to koniecznie trzeba zobaczyć wszystkie. Wśród atrakcji Jury Krakowsko Częstochowskich nie wolno zapomnieć o skałach — Brama Krakowska, Maczuga Herkulesa i Okiennik Wielki to tylko część godnych polecenia. Koniecznie muszę tu dodać kilka słów na temat rezerwatu przyrody Diable Skały w Bukowcu. Piaskowe skały przybierają tu fantastyczne formy murów, grzybów i baszt. Jak głosi miejscowa legenda, przyniósł je w to miejsce sam diabeł. Jura Krakowsko Częstochowska ma świetnie przygotowane szlaki dla dzieci. Ten w Diablich Skałach jest ścieżką edukacyjną o ogromnych walorach wizualnych. Polecam fotografom, którzy lubią delektować się ciszą. Jura i wspinanie Ten temat jednak nie daje mi spokoju. Bo wiesz już czytelniku, jak wygląda Jura Krakowsko-Częstochowska i jej Szlak Orlich Gniazd. Na zdjęciach powyżej widać jak teren wspaniale nadaje się do trekkingu i wpinania. To jeden z moich ulubionych regionów Polski. Można tu spędzić kilkanaście godzin, można też zniknąć na kilka dni. Teren jest raczej łatwy, także dla mniej aktywnych turystów. Doskonale nadaje się na weekendowy spacer po szlaku. Ogrom atrakcji to kolejny atut. Niemal na każdym kroku odkrywa się coś nowego. Raj dla fotografów i osób, które lubią wędrówki po szlaku w ciszy. Doskonałe miejsce na wspinaczkę i ewentualny kurs. Jura Krakowsko Częstochowska zajmuje wysokie miejsce w moim top 10 najlepszych miejsc w Polsce. Zarówno pod kątem wspinaczki, jak i walorów krajobrazowych i krajoznawczych. Polecam lekturę z wypraw. I zachęcam do wycieczki. Miejsca stworzone do wspinaczki Z całego serca polecam Kobylański Jar. Bodaj najbardziej znana lokalizacja do wspinania w okolicach Krakowa. Bez problemu na szlak dojedziesz samochodem lub rowerem. Żółty szlak będzie najlepszym dla zapalonych amatorów trekkingu. Maksymalna wysokość na trasie to okolice 450 metrów, dodatkowy tlen będzie więc zbędny. Świetną lokalizacją dla początkujących amatorów trekkingu i wspinaczki jest Mirów. Miejsce jest wprost stworzone do stawiania pierwszych kroków w zdobywaniu szczytów. Kto choć raz próbował wspinaczki skałkowej w tym regionie, z pewnością bardzo dobrze ją wspomina. Różnorodność formacji sprawia, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Choćby ruiny zamku, do których nie trzeba się wspinać.
Góra Biakło, czyli Tatry i Warmia na JurzeCała Polska w jednym kadrze? No powiedzmy. Jest bowiem miejsce, w którym możecie zrobić zdjęcie, na którym widoczny będzie zarówno Giewont, jak i Olsztyn. Z… Czytaj dalej »Góra Biakło, czyli Tatry i Warmia na Jurze Jura Krakowsko-Częstochowska to nie tylko to, co myśliszW życiu nie pokusiłbym się o próbę stworzenia czegoś na kształt przewodnika po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Mimo, że jako mieszkaniec Górnego Śląska byłem tu dziesiątki razy.… Czytaj dalej »Jura Krakowsko-Częstochowska to nie tylko to, co myślisz
jura krakowsko częstochowska na jeden dzień